... mam taką nadzieję.
Nie planowałam, aby był to jeden z tych blogów, który padnie po 10 pierwszych wpisach. Takich rzeczy się nie planuje. A jednak. Prawie tak się stało. Zawieruchy rodzinne, problemy wszelkiej maści i, na przekór samej sobie, wszystko poszło w odstawkę. Ale już jestem. Mam nadzieję, że tym razem na dłużej. Bo jestem głodna i mam nadzieję, że moi czytelnicy również. Przepis na upalny dzień? Oczywiście sałatka. I kieliszek białego. Wytrawnego. (dla pelnoletnich. po pracy).